Kategorie wpisów
Archiwum
Instagram
  • - Puszku
- Grażyno 
@faro.the.cat #catstagram #catsofinstagram #cats_of_instagram #cat #kitty #gingercat #gingercatclub #gingerkitty #ginger #fluff #dailyfluff #fluffy #fluffycat #fluffycats #ig_cat #sobotakota #caturday #caturday365 #purrito #purr #purring #purrpurr #purrpurrapparel #tv_mood #currentmood
  • 🌈 WAW 🏙 #rainbow #rainbow🌈 #rainbows #rainbowaesthetic #rainbowcolors #city #cityscape #city_explore #citybestpics #skyscraper #skyscrapers #sky #skyline #skies #cloud #clouds #cloudshapes #cloudseries #cloudy #spring #warsaw #warszawa #warsawpoland #igerswarsaw #igersworldwide #waszawawa #nowawarszawa
  • zwiedzanko 🗺 #gdansk #gdańsk #igersgdansk #gdansk_official #gdanskiekadry #visitgdansk #gdanskcity #gdanskoholic #muzeumdrugiejwojnyswiatowej #muzeumIIwojnyświatowej #iiww #IIworldwarmuseum #architecture #archilovers #archilover #archilove #tv_architecture #tv_minimal #tv_windows #windows #glass #glassreflection #reflection #tv_reflections #holiday #weekend #citybreak
  • crazy plant @faro.the.cat #fluffycat #gingercat #fluffy #fluff #gingerkittens #catsofinstagram #cats_of_instagram #catstagram #crazyplantpeople #crazyplant #crazyplantcat #plants #plantsofinstagram #plantsmakepeoplehappy #homedecor #homegarden #homegardening #cats_of_world #cat_features #caturday #caturday365
  • purr purr purr 😻 #fluff #fluffy #fluffycat #gingercat #gingerkittens #cat #catsofinstagram #cats_of_instagram #catstagram #cats #cat #catlover #catloversday #caturday #sobotakota #kitty #kitten #kittensofinstagram #kitties #kittylovers #
  • 🌱✈️🌿 #airplane_lovers #airlinelife #aircraft #plane #planespotting #planespotters #springplanespotting #springinthecity #skylovers #skylove #flylot #lotpolishairlines #airplane
  • travel duck debugging  #rubberduck #rubberducky #rubberduckdebugging #mydesk #officelife #adulting #adultingsohard #travel #travellover #travellovers #airplane #airplanelovers #airplane_lovers #plant #crazyplantlady #ecommercelife #flylot #airlinelife #lovemyjob #haveaLOToffun
  • chcąc dobrze skończyć ten tydzień i jeszcze lepiej zacząć następny, wybrałyśmy się z @tattwa_ms na randkę z dobrym jedzeniem w @sen_warsaw. dobrze że @restaurant_week_polska trwa tak krótko, bo znów odkładałybyśmy wyjście z domu w nieskończoność. #senwarsaw #neon #itwasalladream #warsaw #igerswarsaw #waszawawa #nowawarszawa #musicismyreligion #foodie #warsawfoodie #flamingo #flamingos #blue #datenight #interiordesign #interiors #restaurantweek #sundaymood #chillout #weekendvibes
Książeczka minimalisty, czyli kilka kroków do radykalnego minimalizmu

Książeczka minimalisty, czyli kilka kroków do radykalnego minimalizmu

Szukając lektur o minimalizmie trafiłam na Leo Babautę, autora bloga zenhabits.net oraz licznych książek. Zaczęłam od wpisów online, które bardzo mi się podobały i do których często wracam. Następnie sięgnęłam po “Książeczkę minimalisty. Przewodnik szczęśliwego człowieka”. Wbrew tytułowi nie jest to przewodnik, ale raczej seria wskazówek w dwudziestu dwóch rozdziałach, co zaznacza sam autor. I, niestety, bardziej radykalnego niż szczęśliwego człowieka. Rozumiem, że to nie musi się wykluczać. Zaskakuje mnie jedynie bezwzględność w kilku kwestiach poruszanych przez autora, do czego wrócę pod koniec wpisu.

Prosto o prostocie

“Książeczka minimalisty” jest napisana prostym, a nawet potocznym językiem. Liczy sobie blisko stu stron, więc czyta się ją dość szybko. Jej rozdziały są krótkie i odnoszą się do konkretnych tematów, aby później łatwo dało się odnaleźć interesujący nas fragment. Autorowi zdarza się ironizować (jak na minimalistę przystało – z umiarem) i generalizować. Bardzo często podkreśla on, że tylko od nas zależy zakres wprowadzanych zmian i że nie należy robić tego obsesyjnie.

Główna część lektury zaczyna się od zdefiniowania minimalizmu przez Babautę. Mężczyzna, jak zaznacza już w pierwszych zdaniach, odrzuca wszelkie zbytki, pragnienie posiadania więcej, nadmierną konsumpcję, bałagan. Jak twierdzi, lubi za to spędzać czas z rodziną, a znaczną część dnia zajmuje mu praca. Wskazuje też zasady minimalizmu, wśród których wymienia rezygnację ze zbędnych rzeczy, wskazanie tego, co najważniejsze, robienie i zachowywanie tylko tych przedmiotów, które są tego warte, wypełnianie życia radością i nieustanne nanoszenie poprawek. Idąc tym tropem podpowiada początkującym “jak zostać minimalistą”. Jak zrobiłby to Leo Babauta?

Przede wszystkim uświadomiłby sobie, że ma wystarczająco dużo. Uważa, że to właściwy punkt wyjścia, a kupowanie i gromadzenie rzeczy wynika z niezadowolenia oraz chęci ulepszania życia. Autor skłaniałby się również do czerpania radości z działania, a nie z posiadania. Zacząłby świadomie powstrzymywać się od gromadzenia dóbr, robiąc miejsce na to, co naprawdę się liczy. Jako przykładowe rzeczy, które mógłby odrzucić, wskazuje samochód, mięso, wiele ubrań i duży dom. Wdrażając minimalizm uprościłby również swój plan dnia. Pozbył się nadmiernych zobowiązań zawodowych i osobistych, oczyścił terminarz odrzucając zbędne zebrania i spotkania, a także skrócił swoją listę spraw do załatwienia. Babauta pomału zmieniałby wszystko, co robi, ponieważ minimalizm to proces, na który składa się wiele czynników.

Sprzątaj, wyrzucaj i odrzucaj

Jak każdy szanujący się minimalista, Babauta nie mógł pominąć tematu bałaganu 😉 W końcu “bałagan jest dla minimalisty zabójczy. Minimalista pozbędzie się zbytku i zadowoli się ascetycznym pięknem”. Aby zminimalizować ryzyko, mężczyzna podaje kilka recept na zapanowanie nad domową i biurową przestrzenią. Są one użyteczne i łatwe do wdrożenia.

Babauta zwraca również uwagę na porządek w środowisku komputerowym. Skupia się na czystym pulpicie, dobrze prowadzonych katalogach oraz prostych narzędziach. Jak twierdzi – to pozwala skoncentrować się na najważniejszym, czyli tworzeniu.

W kwestii pracy mężczyzna również zwraca uwagę na to, że sam korzysta z produktów wyłącznie cyfrowych i eliminuje papier na tyle, na ile jest to możliwe (z digitalizacją zasobów na czele).

W porównaniu do kwestii związanych z porządkami propozycje Babauty dotyczące podróżowania, odzieży i pielęgnacji wydają mi się zaskakująco radykalne. Mężczyzna zgolił głowę, aby móc używać mniej kosmetyków. W podróże zabiera po dwie sztuki bielizny i je pierze (czy aby na pewno o to chodzi w wakacyjnym wypoczynku lub służbowych wyjazdach?). Nie mniej radykalny jest w kwestiach zdrowotnych, ponieważ wystawia diagnozę większości społeczeństwa i zaleca jeść oraz ćwiczyć mniej. Czy na pewno słusznie?

Jedyny rozdział, co do którego nie mam większych wątpliwości, to ten o finansach. Co więcej, nawet skorzystałam z zawartych w nim porad. Babauta przywołuje tam listę trzydziestodniową, narzędzie, które pozwala oszczędzić czas i pieniądze w niecodzienny sposób. Jak ono działa? Każdą zbędną rzecz, którą chcę kupić, zapisuję na liście i oznaczam datą. Jeśli po trzydziestu dniach nadal chcę ją mieć, to dopiero wtedy wybieram się na zakupy. Drugą radą wartą adaptacji jest założenie funduszu na nieprzewidziane sytuacje i systematyczne odkładanie pieniędzy na tym rachunku. Z pełną świadomością odrzuciłam natomiast korzystanie z gotówki i wydaje mi się, że mam ku temu uzasadnione powody (np. korzystanie z kart wielowalutowych przy częstych podróżach).

Radykalny minimalizm w życiu osobistym

Jeśli poprzednią część uważam za dość płytki opis minimalizmu, który dotyka zaledwie kwestii materialnych, to kolejne rozdziały wzbudziły we mnie niechęć zarówno do autora, jak i jego stylu życia.

Rozdział poświęcony życiu z dziećmi zaczyna on od sprowadzenia pociech do twórców bałaganu, komplikacji i “uniemożliwiania całkowicie minimalistycznego stylu życia”. Wstęp do części o relacjach natomiast rozpoczyna podziałem na klub minimalistów i tych, którzy są poza nim – zbieraczy, bałaganiarzy i zwyczajnych ludzi, których minimalizm nie obchodzi, a “luksusem”  nazywa możliwość życia samemu i nieprzejmowanie się cudzymi przyzwyczajeniami i upodobaniami. Dalszą część jego rozważań i porad pozostawię bez komentarza.

Po tej lekturze jednego jestem pewna – chociaż sama wypracowuję sobie podejście do minimalistycznego życia, to zdecydowanie nie mogę być minimalistką w rozumieniu Leo Babauty. Czy “Książeczka minimalisty” jest warta poświęcenia jej chociażby godziny? Absolutnie nie, chyba że blisko nam do radykalnego stanowiska autora.

Previous PostKalendarz: każda minuta na wagę złota [Zero-based calendar]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.