Photo by Brooke Lark on Unsplash
Bez kategorii

Odkrycia i ulubieńcy 2021

Chociaż 2021 już dawno za mną i czasem chciałabym o nim zapomnieć, to mam kilka odkryć, którymi chcę się podzielić. W większości są to produkty i usługi edukacyjne, ale jest tam co nieco z nowych rozrywek (niczego nie żałuję).

Fot. Jessica Lewis Creative

Edukacja i organizacja

O Tiimo napisałam już wiele dobrego, ale nic nie stoi na przeszkodzie, bym napisała jeszcze kilka słów. Ta aplikacja jest wspaniała i pamięta o tym, o czym ja pamiętać zazwyczaj nie chcę. Wprowadzenie rutyn i utrzymanie systematyczności nigdy nie było dla mnie tak proste, jak przy wsparciu tego kalendarza. W połączeniu z systemem 12-tygodniowego roku dzieją się rzeczy. Serio. U mnie doskonale sprawdziły się jeszcze listy z Planuj jak CEO Life Geek, czyli Natalii Dołżyckiej i o tym, w skrócie, piszę w podlinkowanym tekście.

Równie dużo ciepłych słów napisałam o Duolingo i nie zmieniłam zdania. Mijają miesiące, a mój streak ma się doskonale. Intensywnie staram się o wejście do kolejnych lig, a niewypełnione osiągnięcie by skończyć na pierwszym miejscu w lidze diamentowej, pospiesza i motywuje do szybszego klikania. Najbardziej wkręciłam się w portugalski, ale czasem wracam do przypominania sobie innych języków. Czy marzą mi się podróże? Być może, być może… Ale Duolingo jest dobre nie tylko dla amatorów turystyki. Jeśli myślisz o przeprowadzce, erasmusie albo dłuższym wyjeździe, to ta aplikacja jest niezłym początkiem. Po 150 dniach ok. 10-minutowych lekcji portugalskiego umiem tyle samo co po roku szkolnym nauki francuskiego czy chińskiego.

Fot. Polina Kovaleva

Kolejnymi odkryciami, które szybko wkroczyły na listę ulubieńców, są ebooki Oli Foryś z Wild Rocks o Instagramie i Ani Maluje o budowaniu społeczności. Obie obserwuję na Instagramie, obie równie mocno podziwiam. Każda z nich znalazła swój sposób na obecność w social mediach, każda świetnie edukuje. Robiąc własne projekty zaczepiające o temat społeczności i socjali, te ebooki są lekturami obowiązkowymi dla uporządkowania wiedzy. Robienie czegoś od zera jest trudne, zwłaszcza kiedy wchodziło się na gotowe i tylko rozwijało jakieś działania. Przede mną nowe wyzwania związane z budowaniem nowych kanałów i społeczności, więc sięgnięcie po ebooki dziewczyn nieco poszerzyło moje horyzonty i uporządkowało latami zbieraną wiedzę.

Podobnie jest z Przestrzenią Własny Spokój. Emilia przekonała mnie swoim spokojem i rozsądkiem. Chociaż miałam swoje budżetowe tabelki i notatki, zaczęłam od pierwszej wersji – kursu budżetowego, dla dziewuch i o inwestowaniu dla początkujących. Teraz dostępna jest wspaniała przestrzeń 2.0, a wraz z nią wspierający i pomocny discord, którego kocham całym swoim serduszkiem i chętnie się na nim udzielam. Emilia pozwala inaczej patrzeć na hajs, oczekiwania społeczne i nasze własne z nim związane, a te często nie idą w parze.

Fot. LEGO

Miłe rzeczy

Z powyższej listy wynika, że najwięcej frajdy dają mi rzeczy niematerialne. Taka prawda, chyba że do gry wkracza LEGO. Wtedy nie ma litości i pragnę mieć każdą durnostojkę na swoim regale, bo sprawia mi radość (od składania po cykliczne odkurzanie). W mojej stałej kolekcji są bukiet z kilkoma dodatkami (i ubytkami — dzięki, kotki), bonsai i strelicja, które wyglądają obłędnie. Mam już wizję swojego kolejnego gabinetu, w którym będę miała WSZYSTKIE rośliny z serii LEGO Creator Expert. Z niecierpliwością czekam na wejście orchidei i sukulentów do sprzedaży (już wkrótce!), a także ogłoszenie kolejnych rośliniarskich projektów.

Skoro już jesteśmy przy rozrywkach… Po Cyberpunku 2077, w którym spędziłam niemal cały drugi etat, przyszedł czas na kolejne tytuły. W pierwszą po kilku latach grę wkręciłam się tak, że nie przeszkadzały mi żadne niedociągnięcia. W Destiny 2, mojej drugiej grze, nie przeszkadzało mi to, że nie umiem grać. Chwała moim pierwszym dwóm klanom za to, że nie wyrzucili mnie i dalej przeciągali mnie przez różne aktywności. Dzięki nim daje mi to ogrom śmiechu. I chociaż moje K/D jest absolutnie żenujące, nie przeszkadza mi to w kolejnych próbach i aktywnościach. Co więcej, najnowszy dodatek, Witch Queen, spodobał mi tak bardzo, że nawet zaczęłam pisać o graniu (i innych śmiesznych rzeczach, w tym LEGO, robionych po godzinach).

Na koniec zostawiam klasyczek. Soundtrack ubiegłego roku, oczywiście według statystyk Spotify. Kim bym była, gdybym kłóciła się z algorytmami. Taka prawda, Rau Performance i IAMX ledwie wpuszczali kogoś innego do moich głośników i słuchawek, nie będę kłamać. W tym popkulturowym wątku brakuje mi zestawienia książek, bo tak się złożyło, że przestałam prowadzić notatki na Goodreads. By nie przedłużać, zostawiam Was z muzyką. Do przeczytania! (Oby szybciej niż za rok ;))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.